operacja stawu kolanowego

Patrzysz na posty znalezione dla frazy: operacja stawu kolanowego





Temat: Zerwanie więzadła krzyżowego u psa
Nie wiem czy to Ty czy Twój lekarz się pomylił ale czy na pewno chodziło Wam o
tylne więzadło? (owszem i ono może ulec zerwaniu ale na ogół problem dotyczy
jednak przedniego?)
Powiedziano, że operacja żadna nie daje gwarancji na wyleczenie a skróci jej
życie o 6 lat,a na dodatek psom nie wstawia się tytanu tylko metal,który po 2
latach zaczyna rdzewieć.
Zaraz zaraz:
1) jest wiele metod chirurgicznego naprawienia takich więzadeł i wykonuje się
ich bardzo wiele gdyż jest to dość częsty problem co raczej oznacza, że jest
spore powodzenie tych zabiegów (zwłaszcza,że nie są zbyt tanie)
2) dlaczego ma to skrócić życia psa o 6 lat??? skąd ten pomysł, skąd ta precyzja?
3) nie wiem co lekarz miał na myśli mówiąc o tych rdzewiejących metalach (tytan
to też metal) zwłaszcza, że w naszych czasach u zwierząt stosuje się dokładnie
takie same narzędzia chirurgiczne co i u ludzi dotyczy to również implantów,
nici itp (przynajmniej w renomowanych lecznicach) nie mówiąc o tym, że w
przypadku takich zabiegów w ogóle no chyba, że w przypadku zabiegu TPLO (które
na razie wykonywane jest w niewielu miejscach w Polsce ze względu na jego koszty
i potrzebne do tego instrumenty) nie stosuje się żadnych metalowych, tytanowych
i innych implantów.
Wniosek jest taki, że coś ten Twój lekarza lub Twoja interpretacja nie jest
zgodna z prawdą.
Zachęcam Cię do lektury :
www.vetserwis.pl/staw_kolanowy.html
Najważniejsze jest jednak to czy to oby na pewno więzadło? Czy leczenie
zapobiegawcze leki p-zapalne, p-bólowe???? dają rezultaty? Czasami więzadło jest
nie w pełni zerwane i w przeciągu 3 miesięcy dochodzi do jego częściowej
"odbudowy" i psiak wraca do normalności. Ponadto psy małe o niskiej wadze też
często radzą sobie obudowując staw kolanowy mięśniami, które spełniają rolę
więzadła.
Nie wszystko jest oczywiste.
Pozdrawiam - Ava
Ile waży sunia?



Temat: Rehabilitacja po operacji wiązadła
Witam.
Rehabilitację powinno sie zaczynać nielugo po operacji, ale oczywiście nadal
jest to mozliwe i wskazane i powinno dać dobre efekty.To co jest łatwe do
wykonania to tzw ruchy bierne.
Psa należy ulożyć i zadbać o to by był spokojny , a następnie wykonuje się
ruchy bierne.
Ruchy bierne - polegają na zginaniu i prostowaniu po kolei pojedynczych stawów
chorej kończyny, a nastepnie zginaiu i prostowaniu stawów wszystkich
jednocześnie. Powinno się wykonywać kilka razy dzienie zaczynająć od ćwiczeń
kilkuminutowych i wydłużać stopniowo do kilkunastu, kilkudziestu minut.
Ciepłe okłady należy wykonywać na staw kolanowy po każdym spcerze przez cas ok.
15-20 minut.
Masaż ma służyc polepszeniu ukrwienia oraz kondycji mięśni chorej kończyny.
Nalezy rozmasowywać partie mięśni poprzez rozcieranie i ugnitanie. Ważne ,żeby
wyraźnie odczuć , że mięśnie sie rogrzewają ,a nie tylko skóra. Warto poprosić
o wskazówki kogoś , kto na masażu się zna.
Do rozgrzewania mozna także używać lampy emitującej podczerwień (takiej
uzywanej przez ludzi) . Można ją stosować do naświetlania stawów oraz mięśni.
Oprócz tych metod wskazane jest także pływanie (choć w praktyce bywa to
trudne), które rozwija sprawność mięśni oraz poprawia sprawność stawów bez ich
zbytniego obciążania.
Z czasem warto także wprowadzic chodzenie po nierównościach , co zmusza do
gimnastykowania chorej kończyny. Można wykonywać takie ćwiczenia w domu np
kładąc materac na podłodze i namawiając psa , by na niego wchodził i schodził
powoli przynajmiej kilkakrotnie.
Oprócz tego wszystkiego ważne jest by pies unikał skoków oraz jeśli jest otyły,
aby go odchudzić, najlepiej gdyby był psem szczupłym, aby odciążyć staw
kolanowy.
W miarę prowadzenia rehabilitacji powinna byc widoczna stopniowa poprawa,
często bardzo duża. Nie ma jednak pewności, że pies znów będzie całkowicie
sprawny.
Jeśli chcesz mogę Ci dać namiary na lekarza w Warszawie, który zajmuje sie
rehabilitacją.
Pozdrawiam i życzę powodzenia - Gagik






Temat: ARTROSKOPIA KOLANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Witaj,
Przeszedłem już w życiu 4 artroskopie kolan (po 2 w każdym). Zawsze były to
uszkodzenia łąkotek, raz pozrywane więzadła krzyżowe. Wysięki są normalną
konsekwencją przeerwania naczyń limfatycznych czy krwionośnych w czasie urazu
bądź artrotomii. Podstawową kwestią, która rzutuje na sprawność kolana po
operacji- jest rehabilitacja. Nie należy bać się bólu kolana. Ono musi boleć, a
Ty musisz próbować je zginać coraz bardziej. Po usunięciu oderwanej części
łąkotki staw "układa się na nowo". I dzieje się to w czasie kilku tygodni od
operacji. Jeżeli nie uda się wypracować w tym okresie właściwej ruchomości
(nawet kosztem wielkiego bólu, wysięków), może on mieć ograniczoną ruchomość
także w przyszłości. Druga nie mniej ważna sprawa - mięsień czwórgłowy. W
przypadku uszkodzenie kolana i więzadeł- pełni on podstawową funkcję
stabilizacyjną stawu kolanowego. A najczęściej w yniku urazu jego objętość
znacznie spada. Dlatego należy go nieustannie ćwiczyć izometrycznie. Najlepsze
ćwiczenie domowe: siadasz na stole, na stopę mocujesz ciężar (1 kg, 2, później
może być i więcej ;-), może to być np. 1 kg cukru w jakimś ręczniku etc. i
podnosisz nogę z tym ciężarem do pozycji poziomej. Liczbę powtórzeń i
częstotliwość ustal z rehabilitantem. I dużo ćwicz ( kilka godzin dziennie!).
Ja mam usunięte prawie całe cztery łąkotki, posztukowane więzadła i nadal
rekreacyjnei gram w piłkę, jeżdżę na nartach itd. Oczywiście ze specjalnymi
stabilizatorami stawu kolanowego.
Zobaczysz, jeżeli będziesz dużo ćwiczyć- ból szybko minie, wysięki ustaną,
kolano będzie sprawne. może to potrwać kilka tygodni, ale cóż to jest wobec
WIECZNOŚCI!!!
Pozdrawiam,



Temat: Gdzie robić rtg stawów?
Cześć.
Przykro mi, że leczenie Pina napotyka na takie trudności :-(
Zanim cokolwiek napiszę, co myślę w sprawie Pina, chcę, żebyś wzięła pod uwagę,
że nie widziałem i nie badałem Twego psa i polegam jedynie na Twoich opisach,
dlatego moje zdanie nie może być dla Ciebie najważniejsze. Trzeba polegać na
zdaniu dobrego ortopedy, który zbada Twego psa i który dokładnie będzie znał
całą hostorię jego choroby i prowadzoną terapię. Konsultowalem się z moim
kolega i juz pisze do jakich wniosków doszliśmy. Otóż z powodu silnego stanu
zapalnego jaki się rozwinął i wytworzenia się odczynu na zastosowany implant,
najlepiej by było aby jesli zajdzie potrzeba ponownej operacji ograniczyć
ingerencję w staw kolanowy. Jeśli zatem istnieje możliwość zastosowania metody
TLPO, to byloby to lepsze wyjście niż rekonstrukcja więzadła krzyzowego
przedniego z powięzi, ale po spełnieniu pewnych warunków.
Ortopeda, który będzie taki zabieg przeprowadzać musi mieć duże doświadczenie w
zakresie tej operacji, dysponować odpwiednimi narzędziami, a zabieg musi być
wykonany bardzo precyzyjnie, gdyż najmniejszy błąd może spowodować, że nie
zostanie osiągnięta odpowiednia stabilizacja stawu kolanowego, a zatem cały
zabieg okaże się nadaremny.
Oczywiście dobrze by bylo , gdybyś skonsultowała się z dobrym ortopedą , innym
niż ten który operował Pina (aby ocena była obiektywna), który go zbada i oceni
jego stan. O doktorze Janickim pisałem Ci , gdyż znam go i moge Ci go śmiało
polecić.
Ale bardzo mozliwe, że uda Ci się dotrzeć do innego ortopedy i że wsytarczy Ci
konsultacja z dr Wąsiatyczem.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - Gagik




Temat: ZERWANE ACL
ZERWANE ACL
Witam!!!!
Chciałbym dowiedzieć się od Was czy ktoś miał podobny lub taki sam przypadek
jak ja i w jaki sposób poradził sobie z tą sytuacją.
Zacznę od przedstawienia problemu a mianowicie w maju 2009 roku doznałem urazu
lewego kolana. Podczas oględzin w szpitalu dzień po urazie zostały ściągnięte
z kolana 3 strzykawki krwi i noga powędrowała początkowo do szyny. Tydzień
później ortopeda zagipsował nogę na kolejne 5 tygodni.

W październiku zrobiłem rezonans i wyszło coś takiego:

Badanie wykazuje niewielką ilość płynu w stawie kolanowym.
Więzadło PCL ma zachowaną ciągłość, nieprawidłowy kąt przebiegu. Przyczep
udowy wyraźnie uniesiony.
Więzadło ACL słabo widoczne- zachodzi podejrzenie jego zerwania z retrakcją.
Więzadło MCL o zachowanej ciągłości, LCL ma zachowaną ciągłość, nieco falisty
przebieg w okolicy przyczepu udowego z podwyższonymi sygnałami- cechy uszkodzenia.
W obrębie tylnego rogu łąkotki przyśrodkowej widoczny jest obszar o
podwyższonych sygnałach, przebiegu horyzontalnym dochodzącym do plateau
piszczeli- cechy uszkodzenia.
Łąkotka boczna bez ewidentnych uszkodzeń.
Podwyższone sygnały szpiku kostnego w obrębie kłykci kości udowej i
piszczelowej, o największym nasileniu kłykciu bocznym piszczeli- cechy obrzęku
pourazowego.
W obrębie kłykcia bocznego kości piszczelowej w tylnej jego części
uwidoczniono również obecność linijnych niskosygnałowych struktur- podejrzenie
złamań beleczkowych.
Staw Rzepkowo-udowy zborny.

Wnioski:
Obraz MR stawu kolanowego lewego wykazuje stan po urazie skrętnym kolana z
uszkodzeniem aparatu łąkotkowo- więzadłowego z podejrzeniem całkowitego
zerwania ACL oraz uszkodzeniu kości.
Proponowania artroskopia.

Wiem, że mam niestabilność bo 2 razy już się o tym przekonałem, tzn. kolano
ucieka w bok.
Wiem, że są 2 sposoby przywrócenia kolana do sprawności. Jeden to
rekonstrukcja więzadeł drugi to wzmocnienie mięśni. Teraz moje pytanie czy są
osoby które poprzez te dwie metody doszły do zdrowia?? Ewentualnie jak miały
operacje to gdzie i jak się teraz czują no i jakie poniosły koszta.
12 stycznia 2010 roku mam wizytę w klinice w Żorach u doktora smolika miał
może ktoś z nim kontakt. Dzięki za odpowiedzi i pomoc.




Temat: Wypadek na nartach...
Ja nie miałam całkiem zerwanego ACL,tylko naderwane w dużym stopniu, więc udało
mi się bez operacji. Naderwane może się zrosnąć, ale zerwane, niestety, wymaga
operacji. Szykowałam się do niej przez dwa tygodnie po wypadku (taki sam
wypadek jak u Ciebie), ponieważ pierwsze badanie (USG) stwierdziło całkowite
zerwanie. Dopiero wątpliwości lekarza co do USG i rezonans magnetyczny pokazał,
że jest tylko przerwanie ciągłości ACL. Tak więc starałam się zdobyć maksimum
informacji na ten temat. Na rehabilitacji poznałam mnóstwo ludzi po różnych
urazach kolan i dowiedziałam się tego samego, co napisał Ci kubagr, tzn.:
1. zerwane więzadło nie zrośnie się, niestety, bo po prostu go nie ma.
Potrzebny jest przeszczep (takich operacji robi się np. w Fundacji Rozwoju
Medycyny Sportowej bardzo dużo). Nie jest to problem. Problemem jest tylko
długa rehabilitacja (no i cena operacji). Wszyscy znani mi ludzie po takiej
operacji wracali do nart bez uczucia "słabszego kolana".
2. Można funkcjonować bez ACL, ale jest duże prawdopodobieństwo, że do czasu.
Poznałam dziewczynę, która zdecydowała się na operację po 10 latach od zerwania
więzadła. Przez te 10 lat jeździła na nartach, prowadziła aktywny tryb życia,
jedyny problem, który miała - nie mogła podskoczyć, no ale nie musimy ciągle
skakać. Potem zrobiła badanie kolana i okazało się, że jeszcze parę lat i
będzie jej groził sztuczny staw kolanowy - tak postępował proces zwyrodnieniowy.
Mam też kolegę, który od sześciu lat nie ma ACL, na nartach jeździ bardzo
dobrze, kilka razy w roku i nie przebiera w trasach. Poza tym gra w siatkówkę i
tenisa. W zeszłym roku po raz pierwszy zaczął używać na nartach brace i
stwierdził, że różnica jest tak ogromna, że zdecydował się na kupienie drugiego
brace na drugie, zdrowe kolano(!!!). Twierdzi, że rewelacja.
Wydaje mi się, że jeśli czujesz się dobrze, możesz pojechać na narty. Ale w
przyszłości pomyśl o operacji - kolano jest ważne.
Ja jadę w Alpy. Wypadek miałam na naszym poczciwym Kasprowym, na którym
spędzałam wiele czasu w dzieciństwie i w czasie studiów. Bardzo lubiłam tę
górkę. Niestety, przy dużych opadach śniegu ratrak nie wyjeżdża, czego skutki
odczułam na własnym kolanie. Wolę pojechać w Alpy, gdzie nie tylko niebieskie
trasy są dobrze przygotowane. Wiem, że będę się trochę bała, ale może brace i
moja wielka sympatia do nart mi pomogą...




Temat: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia
Widać nie jest pan na bieżąco z nowymi trendami w medycynie.Na całym świecie
odchodzi się już od transfuzji.Z wielu powodów.Po pierwsze jest to metoda zbyt
droga,po drugie istnieją inne techniki tańsze i równie skuteczne.Tylko u nas w
Polsce brak jest informacji na ten temat.Ciągle nadużywa się krwi w lecznictwie.
Czy narażałby pan swoje życie przyjmując krew ,gdyby to nie byłoby konieczne?
Czy nie zdaje sobie pan sprawy z zagrożeń po przyjęciu krwi?
Można się zarazić AIDS śmiertelną chorobą,można być ofiarą konfliktu gdy przez
pomyłkę poda się nieodpowiednią grupę krwi,można się zarazić przyjmując
zarażoną krew.
www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/zdrowie/krew/index.php
Istnieją metody alternatywne i coraz częściej osoby nawet nie będące Świadkami
Jehowy życzą sobie stosowania tych metod.
Istnieje coś takiego jak stan imunosupresji,to jest nawrót nowotworu w wyniku
podania krwi.Wynika to z osłabienia układu odpornościowego po
transfuzji.Częściej wtedy pacjenci umierają.
Okazuje się,że organizm ludzki potrafi tolerować dużą niedokrwistość.Oficjalnie
podaje się,że poniżej 10 g/decylitr hemoglobiny należy podać krew.Jednak nie
jest to prawda,Te założenia pochodzą z 1942 roku.Obecnie zmniejsza się decyzję
do 8 g/dc.
Wystarczy podać płyn uzupełniający naczynie krwionośne,uzupełnić poziom żelaza
przez podanie erytropoetyny która pobudza szpik do wytwarzania krwinek
czerwonych.Stosuje się też podczas bezkrwawych operacji urządzenia koagulacyjne
które zamykają krwawiące naczynia,podaje się leki zmniejszające
krwawienie,odzyskuje się straconą krew przez urządzenie odsysające.
Stosując te wszystkie metody zauważono,że śmiertelność wśród Świadków Jehowy
jest niższa niż wśród osób przyjmujących krew.Oszczędzanie krwi to najlepsza i
najbezpieczniejsza medycyna która powinna się stać standardem.
W wielu krajach także w Polsce przeprowadza się operacje bez użycia krwi.Są to
operacje na sercu,wątrobie,stawie kolanowym i inne.Wszystkie je można
przeprowadzić bez podawania krwi pacjentom.A po operacji nie ma powikłań i
pacjenci szybciej powracają do zdrowia.
Skoro tak wysoko pan ceni życie ludzkie,to czego pan swojego życia nie ratuje?




Temat: Borelioza a rzs..?
Borelioza a rzs..?
Witam wszystkich .Od pewnego czasu cichutko obserwuje to forum i chce
podziekowac wszystkim,ktorzy dokladaja sie do jego tworzenia.Znalazlam tu duzo
odpowiedzi na moje watpliwosci i nie ukrywam,ze jesli widze,ze nas tylu -jest
mi lzej.. .Choruje od ok 10 lat.Pamietam rumien,jednak kto wowczas wiedzial
cokolwiek o boreliozie?Przez kilka pierwszych lat pamietam bole stawow ,objawy
grypowe,bole miesni..wszystkie opisywane rowniez przez Was objawy -jednak
przerwy miedzy bolami bywaly i kilku miesieczne.Ok,5 lat temu zaczely sie duze
obrzeki stawow kolanowych..czestym zabiegiem bylo odbarczanie stawow ..blokada
i 3 mies znow funkcjonowalam w miare dobrze.Na zaden oddzial do szpitala nie
moglam sie polozyc-gdyz po smiertelnym wypadku meza wychowywalam sama 4
dzieci,wiec musialam byc sprawna..Bole wystepowaly coraz mocniejsze i
cześciej..Bywalo,ze nie ruszalam sie z lozka.Lekarz zdecydowal metypred..i
badanie krwi pod kątem boreliozy-wynik pozytywny.Obrzeki i bóle byly bardzo
dlugo..Wciaz trzymalam sie lekarza,ktory przyjezdzal do domu -sciągal wode z
kolan i dawal blokady..bol jednak ustepowal na coraz krocej.Dostalam
skierowanie do Pszyszpitalnej przychodni WZW,wynikiIgG-0,58 a
IgM-0,95,przeleczono mnie przez miesiac Doksycykliną co 12 godz 100g. (i
Lacidofil-jak dobrze odpisalam bo nie pamietam).Od tego czasu brnę przez zycie
pod gorke.W miedzyczasie miala operacje wiezozrostu,ktory sie rozszczepil
wynikiem autoagrasji,mam powstawiane sruby i plytki.Mam powykrzywiane palce i
kolana.Bywa,ze boli mnie wszystko lacznie z krtania jak oddycham.Widze coraz
gorzej-zacma,slysze tez gorzej.Chodze o kuli i wogole sa dni kiedy nie chce mi
sie zyc..Kochani prosze o rady-czy ktos bierze jak ja kilka lat metypred i czy
sa jakies efekty?,Jak leczycie stawy przy boreliozie?Pozdrawiam wszystkich-Ewa



Temat: ARTROSKOPIA KOLANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
do aguś i marcina 17..
Po przeczytaniu kilku wypowiedzi stwierdziłam, że powinnam coś tu napisać.
Najpierw może do agnieszki. Piszesz, że już 7 lat minęło od zerwania więzadeł i
że nie da się nic z tym zrobić, ale że to Ci nie przeszkadza. Ja też miałam
zerwane więzadła, przez kilka lat mi to za bardzo nie przeszkadzało, czasem coś
przeskoczyło, pobolało dwa dni i koniec. Nie chciałam tego leczyć, bo każdy
lekarz miał inną teorię na ten temat... Ale za którymś razem już miałam już
tego dosyć. Znalazłam dobrego specjaliste i przeraziło mnie to, co usłyszałam.
Otóż swobodnie można żyć z zerwanymi więzadłami. Tylko po kilkunastu latach
siądzie Ci rzepka (tzw. patologia rzepki), przez przeciążenie, bo pełni ona
funkcje swoją i za więzadła. A to za dużo. Po rzepce siądzie Ci cały staw
kolanowy i kolano zesztywnieje, wiec może lepiej to naprawić. Ja zdecydowałam
się na operację. Po moich więzadłach nie zostało już nic, można
powiedzieć "zgniły", ale miałam przeszczep z własnego ścięgna. Dziś jestem 6
miesiecy po operacji i tak jakbym jej nie miała...
A co do Marcina 17, to nie zgadzam się z Twoją teorią że lepsza jest narkoza..
Bo narkoza to znieczulenie całego organizmu. Może wystąpić bardzo dużo
powikłań... wystarczy otworzyć pierwszą lepszą książkę na ten temat i poczytać.
Ona działa na cały organizm, osłabia serce i cały układ odpornościowy.. Poza
tym jak ma się znieczulenie w kręgosłup to nie trzeba oglądać całej operacji.
Można poprosić o tabletkę na spanie. Zresztą do wszystkich osób przed operacją:
ja bardzo nie chciałam być przytomna, ale w końcu dałam się przekonać. I nie
żałuje. Naprawdę fajna sprawa, tymbardziej że wszelki stres zniknął wraz z
wszystkimi głupimi jasiami i tym podobnymi, leżałam spokojna, jak gdyby nigdy
nic... nic nie czułam, stres zniknął wraz ze znieczuleniem. pozdrawiam
wszystkich "kolanowców"



Temat: koślawośc? czy sa mamy dzieci ....
To jest powiązane, WNM przechodzi często w ONM , a ONM sprzyja wadą postawy.
Mój syn ma nadmierna wiotkośc tkanki łącznej- uw. genetycznie, co powoduje, ze
łatwiej łapie wady przy - ten własnie siad.
Jaka metoda- upominać, upominać, rehabilitacja dobra rzecz, zeby popracowac na
siła mieśni i postawa ciała.
Syn ma 30 m i wie jak ma siedziec, ale czasem w ferworze zabawy zapomina się,
więc nadal tego pilnuje i czasem czuje sie jak kapo, ale nie ma wyjścia. Po
zastosowaniu obuwia profilaktycznego( nie mylić z ortopedycznym!!!) - Postepy po
domu bardzo sie nózki poprawiły, biega pewniej, ładniej chodzi, nie ma
płaskostopia- widac ładnie wysklepione wcięcie w stopkach. Kupuje buty tylko za
kostke.
Co do pozycji siadu między nogami to powoduje ta pozycja nadmierna rotacje głow
kości udowych do wewnatrz- niemowlę rodzi sie z rotacja 70 st. i z biegiem czasu
do wieku dorosłego rotacja ta samoistnie w miere dojrzrewania zmniesza się do 15
st. jesli dziekco xle siedzi wtedy rotacja się utrwala, a to juz zaburza cała
postawę dziecka, dziecko zaczyna mieć skierowane kolana do środka( wygląda to
na koslawośc kolan, a nie jest), robią się zmiany w stawach skokowych, bo
dziecko wyrównuje wade wyżej zmianami w stawach niżej i przy pozycji na bacznośc
dziecko ze zrotowanymi kościami udowymi do wewnątrz ma kolana do środka, a stopy
razem, a jak chceny by kolanka były prosto to wtedy palce stóp ida na zewnątrz,
jak wada się utrwala( do 6rz rotacja powinna się zmniejszać w sposób
niezaburzony), to czasem grozi to potykaniem sie, przewracaniem i koniecznościa
operacja w 3 stawach- biodrowym, kolanowym i skokowym.
Niestety trzeba dbac o postawe maluchów, bo jedna wada pociaga za sobą lawinowo
inne. Wazne dlatego by dziecko obejrzał dobry ortopeda dziecięcy- jak siada, jak
zaczyna chodzic, jeszcze w trakcie jakich kolwiek watpliwości i ocenił co jest
nie tak. Dopiero na tej podstawie rehabilitant zaleca ćwiczenia, może radzić jak
postepowac z dziekciem- odpowiednie pomoce, zabwki, stolik z krzeselkiem,
ortopeda zaleca obuwie, ale musi sie znac na tym i na dzieciach, bo niestety
pracując wśród lekarzy wiem, ze ztym róznie, ci co leczą doroslych maja mierne
pojęcie o fizjologii dzieci, bo maluchy róznia sie od nas -dlatego mamy internę
i pediatrie a nie jedna specjalizacje od 0-100lat
Jesli dziecko spi nawet w złej pozycji tzn., ż ema ja juz tak utrwaloną i trzeba
z tym walczyc Beata



Temat: Skręcona kostka - jak długo?
dzioszu napisał:

> Witam tydzień temu podczas gry w piłkę skręciłem sobie kostkę po
upadku, byłem
> u lekarza i na prześwietleniu i lekarz zasugerował że to tylko
skręcenie nie
> zapisał mia ani żadnej maści tylko powiedział ''moczyć w wodzie z
octem i do
> widzenia'' a ja tak robiłem kilka razy smarowałem
maścią ''saldiam''
> moczyłem w mydlanej wodzie oraz obkłady z octu robiłem. Na dziś
przypada
> tydzień od tego incydentu i jest tylko minimalna poprawa a poza
tym to noga
> mocno opuchnięta ból czasami maskaryczny i nie mogę chodzić bo po
przejściu 50
> metrów się męczę... czy to normalne że ta regeneracja tak długo
trwa ??

Wszystko wskazuje na to,że to stan chroniczny, który cię już nie
opuści jak własny cień.
Poszedłeś do lekarza ignoranta i masz to co masz.
Być może pozostaje ci tylko operacja, po której obowiązuje
dobra fizjoterapia, którą należy załatwić przed operacją.

Za ignorancję płaci się b.wysoką cenę.
Wszystkie skręcenia należy traktować b.poważnie,
ponieważ są one trudniejsze do leczenia niż złamania.

Nawet po udanej operacji istnieje ryzyko powtórnego skręcenia.

Gdybyś trafił do ortopedy,który ma elementasrne pojęcie o tego
rodzaju urazach to po miesiącu zapomniałbyś o tej kontuzji.

Zakładam,że jesteś b.młodym piłkarzem amatorem, sądziłeś,
że jesteś niezniszczalnym, ryzykowałeś w sporcie, który
naraża stawy kolanowe, stopy.

To nie był przypadek. Przed kontuzją z całą pewnością były widoczne
zmiany.Zawsze dobry specjalista potwierdziłby to kilkoma testami i
odradziłby harce z piłką i zaleciłby prewencyjnie ćwiczenia
wzmacniające - ewentualnie wkładki do butów.

Potrafisz obsługiwać internet? Zapewnie żonglujesz komórką.

Radzę ci zatem zacząc studiować anatomię,opanować podstawy
ortopedii, nauczyć się angielskiego i doszkolić się korzystając ze
stron amerykańskich ,francuskich uniwersytetów ponieważ strony
polskich uniwersytetów medycznych to dno.

Z chirurgią w Polsce nie jest tak żle. Masz więc szanse.

Spector




Temat: Chondromalacja rzepki
Chondromalacja rzepki
Witam!
Mam 25 lat, od ok 8 lat mam poważne problemy z kolanami. Obecnie nie
uprawiam żadnego sportu jedynie od czasu do czasu chodze a basen. Wcześniej
trenowałem lekką atletykę, koszykówkę i Kyokushin. Byłem z wizyta u trzech
lekarzy i otrzymałem trzy rożne diagnozy. Jedno co wiem to to, iż jest to
chondromalacja rzepki. Dwóch lekarzy to stwierdziło po wykonaniu USG kolana
trzeci stwierdził, że za szybko rosnę. Bóle są tak natarczywe, że nie potrafię
klęknąć, nie mówiąc o bieganiu lub innym obciążeniu. Przy wzroście 183cm waże
85kg więc nie mam jakiejkolwiek nadwagi która mogła by powodować obciążenie.
Wykonywane miałem zabiegi Krioterapi, używam na codzień opaski podrzepkowej
AIRCAST i żelu TRAUMON. Po tych zabiegach poprawa jest nieznaczna. Moje
pytanie brzmi, czy w przypadku tego typu schorzenia jest możliwe leczenie i
wyleczenie czy jest konieczna operacja. Pracuję w handlu i często mam
wyjazdy, po przejechaniu 300-500km niekiedy nie potrafie wstać, wysiąść z
samochodu, kolana dosłownie strzelają. Zdarza się, że podczas jazdy kolana się
blokują uniemożliwiąjąc wykonanie jakiegokolwiek ruchu, ból niesamowity.
Podobnie jest jak leżę z wyprostowanymi nogami. Śmieszne jest to, że gdy
przechodze obok lad chłodniczych w sklepach, kości w stawie kolanowym
dosłownie mi wyskakują, nie mogę wtedy zrobić żadnego kroku tylko poczekać aż
wszystko wskoczy na swoje miejsce. Jeden z lekarzy powiedział, iż tego
schodzenia nie da się wyleczyć, drugi natomiast zaproponował kosztowną
operacje w klinice. Ból jest rwący i często pojawia się bez powodu, gdy zginam
kolano, prostuje, zrobię szybku ruch, wchodzę po schodach. Wiem tylko, że im
dłużej zwlekam z leczeniem tym gorzej dla kolan, już od roku czasu czuję że
jest dużo gorzej niż było.
Proszę o jakąkolwiek odpowiedź w przypadku leczenia chondromalacji. Nie mam
porównania, ponieważ nikt z moich znajomych, rówieśników nie miał z takimi
bólami do czynienia a nie chće też poddawać się od razu operacji, której koszt
wynosi 1.000 zł za jedno kolano a bóle występują w obu.
Pozdrawiam Rafał




Temat: Niebezpieczne sytuacje, wypadki na rowerze?
To było 15 lat temu. Luty. Wyjeżdżam do kiosku po film do aparatu. Jedzie się
nieźle, chociaż na jezdni mokro po nocnym mrozie. Słońce zdążyło już stopić
warstewkę lodu. W tamtą stronę jadę ostrożnie, powoli, z powrotem czuję się już
pewniej. Nagle na zakręcie rower ucieka mi w lewo, ja padam na prawy bok.
Zapiekło w biodrze. Próbuję wstać, nie ma mowy. Leżę. Jakiś gość dzwoni z
pobliskiego sklepiku do mojej żony. Ta odwozi mnie samochodem do szpitala.
Pęknięta szyjka kości udowej, leczenie na Barskiej kompletnie spieprzone.
Ciągły, narastający ból. Teraz mogę już tylko poruszać się na rowerze, choć z
trudem. Po 6 latach udaje mi się zdobyć pieniądze na remont. Kupuję najlepszą
tytanową endoprotezę, załatwiam operację w klinice w Poznaniu. Po krótkiej
rehabilitacji znów wracam na rower. Ostro trenuję, przygotowuję się do maratonu
w Szklarskiej. W międzyczasie opracowuję przewodnik po trasach do Czerska. W
lipcu 2000 ruszam z tym przewodnikiem do wydawnictwa. Znam już zwyczaje
kierowców. Jadę ostrożnie, bokami, unikam jezdni. Jestem już prawie u celu, na
Placu Powstańców Warszawy. Muszę tylko dostać się na drugą stronę Szpitalnej.
Sznur samochodów na trzech pasach stoi grzecznie przed światłami. Przechodnie
na przejściu przeciskają się między nimi. Ja ruszam wraz z grupą pieszych,
powolutku. Nagle widzę, że ostatni pas jest na dojeździe jakby luźniejszy, a
gość idący tuż przede mną nagle przyspiesza kroku. Coś mnie ostrzega. Naciskam
mocniej na pedały, wskakuję przednim kołem na chodnik i wtedy czuję uderzenie w
tył roweru. Kątem oka widzę zbliżający się samochód. Rozpędzona Jetta wali w
zacisk tylnego koła. Gdyby nie rower, byłoby po mnie. Na rowerze ani śladu, na
samochodzie też. Walę kaskiem w chodnik, chcę wstać, nie mogę. Prawa noga wisi
bezładnie. To uderzona przez samochód rama roweru pogruchotała mi kompletnie
staw kolanowy. Znowu karetka, szpital, gips, mówią, że noga będzie sztywna,
drugi szpital, znowu spieprzona operacja, w końcu przy pomocy przyjaciół
znajduję się w prywatnej klinice na Broniewskiego. Tu wreszcie zajmują sie mną
naprawdę skutecznie. Po dwóch latach ciężkiej rehabilitacji, mimo bólu, jeżdżę
nadal. W zeszłym roku byłem na maratonie nad Gardą. Wygląda na to, że się znowu
wylizałem. Do następnego razu. Ile jeszcze?



Temat: Wrocławianin chce wybudować pierwszy w Polsce d...
ciekawe czy zastanawiacie się jakie skutki uboczne po kilku latach mieszkania
gdzie pod nami płynie woda i są różne żródła negatywnie oddziałowujące na
organizm człowieka, głównie stawy i układ kostny , proponuję pójść i zabaczyć
na oddziały reumatologiczne i zobaczyć jak cierpią ludzie , którzy nie
mieszkali na wodzie a tylko pracowali jakiś okres czasu gdzie otaczała ich woda
potem po wstępnej rehabilitacji kieruje się większość pacjentów na operację
wymiany stawów np. kolanowych itd. a zabieg taki kosztyje od kilku do
kilkudziesięciu tysięcy złotych, natomiast sama proteza w zależności z czego
jest zrobiona oscyluje w granicach ok. 30 tysięcy zł.Po zabiegu każdego czeka
żmudna rehabilitacja i w zasadzie do końca życia częste pobyty w sanatorium- w
przyszłości sanatoria już maja być odpłatne i tak nap jeden dzień ma kosztować
wraz z wyzywieniem ok 200 zł ,a pobyt trwa minimum 21 dni , ponadrto prawie do
końca życia trzeba zażywać niesterydowe leki przecviwzapalne oraz przeciwbólowe
w zależności od naśilenia objawów leki to też jest koszt i to nie duży, ponadto
pod wpływem działania wody po dłuższym okresie występują zmiany w układzie
nerwowym- koszt leczenia oszałamiający. W zwiazku z tym drogi czytelniku w
takim domku mozna mieszkać przez krótkie okresy i to w młodym wieku , a potem
również trzeba się poddać leczeniu. KOszt leczenia przewyższy wartość domu po
trzech latach jest to całkowita bzdura i brak odpowiedzialnościch i wiedzy
odpowiednich specjalistów , a chęć za wszelka cenę zaistnienia jakiegoś
pseudobiznesmena- ja myślę że chłopie Ameryki nie odkryłeś , a każdego kto ci
uwierzy to powinieneś dobrze ubezpieczyć oczywiście w swoim towarzystwie
ubezpieczeniowym , a ponadto zmusić gościa do przepisania ci jego majątku w
spadku ci obywatele przecież krótko żyją ,Palska to kraj który ma dużo ludzi
nieodpowiedzialnych za wszelka cenę chcących zrobić kasę na ludzkiej głupocie
przecież równie dobrze mozna mieszkać na szambie odpowiednio zaadoptowanym.
Ludzie nie nabierajcie się i zapytajcie sie o opinię radiestetów, zwykłych
rolnikow, lekarzy .
Pozdrawiam



Temat: zaczyna brakowac lekarzy
Lekarze dla Ontario
nadau napisał:

Ale się tu wszyscy martwimy.
Że inni od dawna mają takie problemy

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Premier Ontario Dalton McGuinty zapowiedział kolejne kroki podjęte przez rząd
prowincji w celu zwiększenia dostępu mieszkańców Ontario do usług lekarskich.
Metodą tą jest ułatwienie praktykowania medycyny osobom, które zdobyły
kwalifikacje za granicą.
Premier McGuinty jest zadowolony, że wielu absolwentów medycyny, wykształconych
w innych krajach, postanawia osiedlić się i prowadzić praktykę w Ontario. Ich
rola w ontaryjskim systemie służby zdrowia jest nieoceniona.

W swoim wystąpieniu w poniedziałek premier podkreślił jak bardzo prowincji
potrzebni są tacy specjaliści. Jego opinię podziela minister zdrowia George
Smitherman i ponad 200 takich lekarzy, którzy wzięli udział w poniedziałkowym
spotkaniu.

Ontario jest prowincją oferującą największe wsparcie dla idei zatrudniania
lekarzy z innych krajów, którzy imigrują na stałe do Kanady. W zeszłym roku
finansowym 2005/2006 rząd przeznaczył na to 40 milionów dolarów, które zostały
przeznaczone na szkolenie zawodowe i pomoc dla absolwentów. Ponadto, wdrożono
program tzw. HealthForceOntario strategy (o budżecie 45 mln dolarów), którego
zadaniem jest rekrutowanie do Ontario wysokiej jakości specjalistów w
dziedzinie medycyny.

Od czasu dojścia do władzy ontaryjski rząd liberalny zwiększył liczbę miejsc
szkoleniowych dla wykształconych za granicą lekarzy o ponad 100 proc. - z 90 do
200.

Dzięki programom rządowym, 86 lekarzy z zagranicznymi kwalifikacjami pracuje w
rejonach, gdzie lekarzy jest za mało. Kolejnych 287 przechodzi aktualnie
szkolenia.

Sprawa lekarzy z zagranicznymi kwalifikacjami to jeden z kilku elementów
rządowej strategii powiększania dostępu Ontaryjczyków do służby zdrowia. Oto
inne:
• przeznaczenie środków na stworzenie 3.062 stanowisk pracy dla pielęgniarek,
• stworzenie 150 zespołów medycznych, tzw. Family Health Teams,
• zwiększenie liczby miejsc w akademiach medycznych o 23 proc.,
• skrócenie oczekiwania na zabiegi medyczne poprzez sfinansowanie 31.000
dodatkowych zabiegów chirurgicznych, m.in. badań MRI, zabiegów onkologicznych,
kardiologicznych i operacji usunięcia katarakty, a także operacji wstawienia
sztucznych stawów kolanowych i biodrowych.

Ta linia polityki będzie kontynuowana przez rząd ontaryjski, gdyż, jak
podkreślił premier McGuinty i minister Smitherman, jest niezwykle ważne, aby
Ontaryjczycy mieli najwyższej klasy usługi medyczne, a także aby nie marnować
potencjału imigrantów.




Temat: ARTROSKOPIA KOLANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Moja artroskopia
Witajcie. Ja jestem młodym piłkarzem bo mam dopiero 16 i lat na codzień gram
na lewej obronie.
Otóż około 4 miesiące temu na meczu w Grudziądzu doznałem poważnej kontuzji...
Miałem pękniętą łąkotkę przyśrodkową oraz uszkodzone więzadło krzyżowe przednie
oraz boczne strzałkowe...Zanim lekarze stwierszili dokładnie co tam bylo to
musiałem czekać ponad miesiąc...(Ludzie czy to jest poważne?????? ehhh te
polskie szpitale:((((() Następnie lekarz stwierdził że niezbędna będzie
artroskopia stawu kolanowego a szanse że powrócę do gry są niewielkie i
musialbym mieć sporo szczęścia... Zaproponował mi zabieg na 22 lutego 2006r...
(tego tez nie skomentuje) twierdził że takie są kolejki... a z dnia na dzień to
robi się tylko operacje ratujące życie... Ztwierdziłem że tak dłużej nie może
być i udało nam sie dostać do prywatnej kliniki w której właśnie zajmują się
tego typu sprawami. Zapisali mnie na zabieg na 27 października i w dodatku
lekarz z tej kliniki powiedział mi że to najczęstsza kontuzja u piłkarzy i
wydaje mu się że dość szybko wrócę na boisko..:( Wykonywany miałem zabieg
(usunięcie rogu łąkotki przyśrodkowej, usunięcie jednego z pasm więzadła
krzyżowego z usunięciem chrząstki) Jestem już ponad miesiąc po zabiegu i czuję
się poprostu świetnie od około miesiąca chodzę na rehabilitacje i non stop
muszę ćwiczyc mięsień czworogłowy. noga przybiera dawne kształty i jest coraz
silniejsza (Ostatnio nawet biegłem na autobus bo mi uciekał :D ) po cichu
liczę że na rundę wiosenną będę już w pełni sił ale niestety troche obawiam
się że będzie się to za mną ciągneło bo niestety kolana już takie są...

Chciałem tu zwrócić uwagę na zachowanie lekarzy oraz na to ile szczęścia trzeba
mieć w Polsce żeby takie coś wyleczyć... Jestem ciekaw co by było gdybym został
i leczył sie dalej u tego pierwszego lekarza w szpitalu a nie przenosił się do
kliniki... prawdopodobnie łaziłbym jeszcze o kulach...

Czy ktoś z was miał podobne przejścia do mnie i kontynuuje dalej grę w piłkę??
a jeżeli tak to czy odczuwa wciąż jakieś dolegliwości??




Temat: Mój syn ma DMD co robić?
Podstawowy blad w mysleniu twojego rehabilitanta. Jesli rehabilitant
powiedzial ci , ze male dziecko nie potrzebuje rehabilitacji bo jego
miesnie i sciegna sa jeszcze w dobrej kondycji , to jest to blad w
zalozeniu. Dzieci od pierwszego dnia diagnozy powinny miec
rozciagane sciegna kazdego dnia (ty mozesz to robic i dobry
rehabilitant powinien ci to pokazac -jak) Rozciaganie ZAPOBIEGA
PRZYKURCZOM SCIEGIEN CO JEST ISTOTNE , ZEBY ZAPOBIEC CHODZENIU NA
PALCACH A POZNIEJ OPERACJI PODCINANIA SCIEGIEN. Rehabilitacja
platna to moze byc i 1 raz w miesiacu, ale wszyscy rodzice powinni
rozcigac nozki kazdego dnia. Takze duzo rodzicow zaobserwowalo , ze
Protandim , ( silny antyoxidant) pomaga w utrzymaniu dobrej kondycji
miesni i sciegien. Protandim to nie jest lek czy cud . To jest
srodek , ktory zmniejsza poziom oxidative stress w miesniach.Jesli
znasz Angielski to najlepiej znajdz forum " trialserve" i tam mozesz
znalesc w "search" temat Protandim, oxidative stess i wiele
innych. . Ta choroba jest tak skomplikowana , ze ja nie jestem ci w
stanie powiedziec co i jak i gdzie cieknie , lub co swiat naukowy
uwaza na dzien dzisiejszy czy uwazal 3 miesace temu.. Kazdego dnia
zmieniaja sie opinie o tej chorobie i wiemy coraz wiecej. Niestety
reasearch -a wdrazanie tego co on pokazuje, w zycie to 2 rozne
sprawy.Pamietaj , ze dziecko nie moze robic cwiczen gdzie WLOKNA
miesni sie za bardzo rozciagaja. Nie moze cwiczy ciezarkami(
cwiczenia excentryczne so nie dobre , concentric - sa dobre).
Najlepsze jest plywanie i jazda na rowerku dla malucha. (na 3
kolkach dla bezpieczenstwa).Takze , znajdz instrukcje jak rozciagac
sciegna ahillesa i podudowe. Porozmawiaj z rehabilitantami. Niech
ci maz lub tata zbuduje taki duzy klin z drewna na ktorym twoj synek
moze stac po 10 minut dziennie ( 2 x po 5),( w przyszlosci
wiecej) .Wtedy sciegna sie rozciagaja tez , ale manualnie tez
trzeba.Wkladki do butow potrzeba bo jak miesnie sa slabsze to sie
robi tendencja do platfusa. Trzeba dac podtrzymanie, zeby jak
najdluzej zachowac nogi bez zmian w stawach kolanowych. PAMIETAJCIE



Temat: błędy wychowawcze waszych rodziców
Moje dzieciństwo to pomyłka wychowawcza. Aż dziwię sie że tak dobrze
skończyłam. Odkryłam,że mam giga silną psychikę. A w domu coż. Dużo
starszy brat w fazie buntu - na nim i wyciąganiu go z problemów
skupiała sie matka. Ojciec chory "od zawsze"- niestety nie pomagał
sobie papierochami i alkoholem (alkohol do czasu - później i na
niego był zbyt chory). Nauczyłam się być niewidzialna = nie podpadać
w domu, w szkole być super aby rodzice nie musieli bywać nawet na
wywiadówkach (wyciągałam od wychowawczyni pismo, ze nie muszą być),
nie żądać żadnych pieniędzy etc. Dzięki temu przez 60-70% czasu
miałam święty spokój.
Ale świadectwa z czerwonym paskiem były powodem niepokoju u mnie w
rodzinie. Bo niewiadomo co ze mną zrobić. Liceum ogólnokształcące
wywalczyłam sobie sama. Według rodziny powinnam pójść do technikum
bo liceum nic nie daje. Na szczęście nie mieli tyle czasu i chęci
aby składać za mnie papiery. A studia były totalnym marnotrastwem
czasu i pieniędzy. Na szczęście mieszkam w Warszawie i nie musiałam
wyjeżdżać na studia. Najlepsze jest to, że studia były dzienne,
dostawałam stypendium socjalne i naukowe a od 2 roku miałam pracę.
Więc tylko marnowałam czas. Wiem, ze matka jest dumna ze mnie ale
nigdy tego nie usłyszałam. Usłyszałam od innych osób, którym matka
się chwaliła córką. Rozmowy prowadziłyśmy i prowadzimy tylko na
tematy ogólnodomowe (zakupy drobne, sprzątanie itp). Zawsze byłam
gorsza w szkole, zwłaszcza w liceum. Ale jak pisałam charakter mam
megaodporny.
Nie wszytsko jednak dało się naprawić. Kłopoty zdrowotne wynikające
z zaniedbań ciągną się do tej pory. Z dentystą sobie radzę,
alergolog pierwszy raz w wieku 20 lat, dermatolog podobnie. Czeka
mnie jeszcze operacja kolana (artroskopia odłamków w stawie
kolanowym). Niestety leczenia hormonem wzrostu nikt mi już nie
zrobi, a zostałam w dzieciństwie zakwalifikowana.

Teraz walczę, żeby moje dzieci nie musiały w przyszłości pisać
takich tekstów.




Temat: Czy ktos mi moze pomoc???
Moze zaczne jeszcze od poczatku...

Panie doktorze...
To jest opis karty informacyjnej po pierwszej atroskopii ktora byla wykonana 14.01.2003.

Atroskopia kolana prawego.
Blona maziowa nastrzyknieta.Na powierzchni stawowej rzepki , w czesci centralnej chrzastka miekka , podminowana , uginajaca sie pod haczykiem.Powierzchnia klykcia przysrodkowego kosci udowej gladka , z pojedynczymi powierzchownym linijnym ubytkiem lezacym w poprzek klykcia.Lakatka przysrodkowa zachowana w calosci. Wiazadlo krzyzowe przednie oderwane od przyczepu udowego,kikutem przyrosniete do wiazadla krzyzowego tylnego, wiotkie. Lakotka boczna zachowana w calosci.Powierzchnia klykcia bocznego kosci udowej gladka.Cialo Hoffy rozpulchnione , nastrzykniete.
Dgn.Uszkodzenie wiazadla krzyzowego przedniego kolana prawego.Chondromalacja II st rzepki prawej.
Wykonano:Chondrectomia i artroresekcja uszkodzonej czesci powierzchni stawowej rzepki.

Druga atroskopia byla 17 marca...
Rozpoznanie:Uszkodzenie wiazadla krzyzowego przedniego stawu kolanowego prawego.
Leczenie:!7 marca dokonano rekonstrukcji atroskopowej wiazadla krzyzowego przedniego z uzyciem sciegna m.Pólcienistego.

10 dni po operacji zostaly sciagniete szwy i odciagnieto mezowi troche plynu z kolana.Lekarz nakazal cwiczenia.
Na poczatku szlo to opornie. Przy pierwszych cwiczeniach noga spuchla jak bania i zrobil sie z tylu kolana podluzny krwiak ktory zszedl samoistnie po dwoch tygodniach.Do tej pory jest tak , ze noga czesto puchnie i tak jak maz twierdzi cos mu tam przeskakuje co nie pozwala zgiac nogi.Tak jakby cos w kolanie naroslo i przeszkadzalo.Nie mam pojecia jak to wytlumaczyc dokladniej.Tak jak pisalam wyzej do 1 maja maz ma normalnie wchodzic i schodzic po schodach ma zginac noge calkowicie.Oprocz tego , ze chodzi jako tako to jeszcze cwiczy owa noge na lozku tak jak doktor kazal.
Martwi mnie to , ze ta noga strasznie go boli , moim zdaniem chyba cos jest nie tak skoro cos tam mu w kolanie zawadza . A jak mysli Pan Doktor? Prosze o jakakolwiek odpowiedz. Bede bardzo wdzieczna.
Pozdrawiam.



Temat: KOLANO - do kogo się zgłosić w Warszawie
Gość portalu: Colin napisał(a):

> Kilkanaście lat temu po złamaniu nogi założono mo gips
na około 3-3,5
> miesiąca.
> po zdjęciu gipsu i staw kolanowy i kostka były
"zastane" powoli miałem
> je "rozruszać"
> ale zdarzyło się tak, że się potknąłem i upadłem na tę
właśnie nierozćwiczoną
> nogę, którą następnie w szoku podkurczyłem bardzo
silnie i coś mi wtedy się
> popsuło w kolanie. Nie byłem od tamtej pory u lekarza.
przez następne lata
> moja sprawność fizyczna (biegi, rower, narty, praca
stojąca) nie wpływała na
> to kolano (nie czułem bólu) ale generalnie w kolanie
mam duży luz ono się
> rusza na boki i do tyłu też bardziej się odchyla niż lewe.
> Pytanie jest takie czy to może być zerwane więzadło?
> Do kogo się zgłosić?
> Czy kończy się to położeniem na stół czy są inne metody?
> Czy powinienem zrobić rezonans magnetyczny i jeśli tak
to gdzie w W-wie i za
> ile?
> Pozdrawiam

Witaj
bardzo mi przykro z powodu twoich problemow z kolanem ale
mam takie wrazenie ze raczej twoje wiazanie jest w
calosci. Piszesz ze mozesz uprawiac sporty np. narty. Ja
rowniez mialam zrewane wiazanie. Bardzo mi to
przeszkadzalo i a nartach nie bylo mowy. Bolalo i puchlo
z byle powodu.

Ale idz do lekarza i sie upewnij!!!!
Niestety ja wszystko robilam w Krakowie wiec nie podam ci
konkretnych adresow.

Robilam rezonans - bez platnie i atroskopie - mini
operacja przy ktorej zagladaja do kolana.

Zerwane wiazanie mozna tylko operowac. Ja takowa
przeszlam i sobie chwale :)

Jezeli bedziesz potrzebowac wiecej informacji to pisz.

Jeszcze jedno - ten luz w kolanie moze tez byc
spowodowany tym ze miesnie ktore 'trzymaja kolano' mogly
nie wrocic do pelnej sprawnosci po tych 3 miesiacach w
gipsie. Mozesz zmierzyc sobie obwod nogi nad kolanem w
kilku miejscach w tej nodze po przejsciach i porownac ze
zdrowa. Powinno byc z grubsza tak samo. Jezeli jest
chudsza to koniecznie musisz to nadrobic cwiczeniami.

Zycze wszystkiego dobrego!
Zizi




Temat: jazda na rowerze a chudnięcie???
ida37 napisała:

> Witajcie!!!
> Jutro kupuję rower i mam zamiar wykorzystać ten środek lokomocji do celów
> rekreacyjnych, jak również zdrowotnych, w tym liczę na zrzucenie troszkę
> wagi, bo fizycznie i psychicznie czuję się ja słonica.
> Czy jazda na rowerze pozwala schudnąć?
> Pozdrawiam:)))

Jazda na rowerze jest b.dobra jezeli chodzi o zrzucenie wagi.
Lepsza jest od plywania,joggingu,yogi,marszu, kulturystyki.
Dlatego tak czesto rower jest zalecany dla osob po zawalach oraz po operacjach
narzadu ruchu.

Trzeba jednak byc b.cierpliwym.Szybkie zbijanie wagi nie jest wskazane.
Prawdziwa poprawa kondycji i spadek wagi bedzie po ok 6 mcach.
Wiele osob jest niecierpliwych i dlatego 90% z nich rezygnuje z treningu.
Najlepiej jezdzic 60min dziennie 5x w tygodniu w umiarkowanym tempem,
ktore powoduje lekka zadyszke.Nalezy pamietac tez aby nie pedalowac zbyt wolno
lecz z obrotami korby ok 90 obr/min. Zamiast jechac 15km/h pedalujac z 55obr/min
nalezy jechac pedalujac np 90obr/min.
Wolne,silowe pedalowanie niepotrzebnie rozbudowuje miesnie i obciaza stawy
kolanowe.
Liczniki z kaloriami sa b.niedokladne i dzialaja jedynie jako zacheta.
Lepszym rozwiazaniem jest zakup pulsometru i jazda w zakresie 65-75%HRmax(max
pulsu).
Dla osob nieaktywnych i poczatkujacych HRmax mozna wyznaczyc ze wzoru :220-wiek.
Dla 25letniej osoby =220-25=195ud/min.
65% 195=127u/min
75% 195=146u/min
Jezdzic wiec nalezy utrzymujac tetno w granicach 127-146.
W takiej strefie najwiecej spalac bedzie sie tluszczu(ok 80%).
Niedopuszczalne sa nawet 15 sekundowe sprinty czy szybka jazda na maxa do domu
gdy np uciekamy przed deszczem.
Dieta obowiazuje,ale to jest odrebny temat.

Po roku jazdy, jezeli nie ma przeciwskazan lekarza(serce,pluca) mozna
ustalic HRmax w tescie na trasie.
Dla wytrenowanych osob wzor 220-wiek zaniza tetno nawet o 20u/min. Dlatego
potrzebny jest test w terenie.
Zaawansowani majac wyznaczone Hrmax moga obliczyc moc generowana przy
danej predkosci(korzystajac ze specjalistycznych kalkulatorow).
Majac moc w [W]oraz czas jazdy,latwo mozna wyliczyc ilosc spalanych kalorii.
W jazdach ponizej 2 godzin mozna tez poslugujac sie aktualnym tetnem przy
obliczaniu ilosc spalanych kalorii.Ale to juz jest wyzsza szkola jazdy.
Nie mozna miec jednak obsesji z liczeniem spalanych kalorii.Najwazniejsza
jest poprawa kondycji,ktorej zawsze towarzyszy spadek wagi.

Spector



Temat: Rehabilitacja-czyli wszystko do kupy
To jakiś horror co piszecie o swojej rehabilitacji. Miała niecałe dwa tygodnie
temu operację. od trzeciego dnia ćwiczę po okiem rehabilitantów i to przede
wszystkim ćwiczenia siłowe /elementy calaneticsu, który znam bo ćwiczę od lat/
na wzmocnienie mięśni oraz ćwiczenia rehabilitacyjne na usprawnienie kolana.
Basen od wyciągnięcia szwów nawet dwa razy dziennie.Pływanie i gimnastyka w
wodzie. Nigdy żabką, miałam zapowiedziane że tylko crowlem z deską między
kolanami, lub na plecach. Żabką pływam dla przyjemności z wyprostowaną nogą ta
operowana.Codziennie rowerek jeszcze tydzień temu zupełnie bez obciążenia. Od
dwóch tygodni o jednej kuli a na krótkich dystansach np. w pracy bez. Ćwiczenia
rehabilitantów powtarzam drugi raz w domu sama. Reszta szczegółów na wątku
Kamyczka. Parę dni temu dostałam synvisc one w kolano, mam nadzieję że pomoże.
Jak za dużo ćwiczę to mam takie trochę drewniane kolano ale to przechodzi.
Lekarz twierdzi że zagoić powinno się w trzy miesiące /łąkotka/ do sześciu
/wywiercona dziura/. Zaleca dużo ruchu basen + siłownia + rower - conajmniej 2 x
w tygodniu. Mnie jeszcze zaleca schudnięcie, no ale jestem w średnim wieku i
trochę nazbierałam kilogramów. Dlatego też ćwiczę pewnie więcej niż inni, a poza
tym bardzo to lubię. Plastry /tapes? wymawia się tejpy/zakłada mi rehabilitant i
może to robić tylko taki, który zna tę technikę dobrze. Nie wszystkie naklejone
plastry dotyczą samego kolana. Mam oklejoną stopę i powyżej dla korekty
stawiania stopy. Prawda, od siedzenia przy biurku ze zgięta nogą działanie stawu
kolanowego się pogarsza, staram się cały czas korygować nogę. W pracy jestem od
dwóch tygodni, mam mniej niestety czasu na ćwiczenia i pływanie. Pozdrawiam.



Temat: Problem ze ZROSTAMI w zachyłku nadrzepkowym
Problem ze ZROSTAMI w zachyłku nadrzepkowym
25.10.2006. miałam wypadek motocyklowy. Doszło do częściowego zmiażdżenia kolana. W czasie upadku podparłam się nogą o asfalt i doszło do zmiażdżenia kolana. Zmiażdżona była łękotka (usunięto ją częściowo w czasie 1 artroskopii), stwierdzono zmiażdżenie kłykcia w kości piszczelowej (zrósł się DOPIERO po 3 miesiącach-nie mogłam obciążać nogi w ogóle, chodząc o kulach), zerwane wiązadło krzyżowe (rekonstrukcja była 4 miesiące po wypadku) i poboczne (zrosło się mniej, więcej w tym samym czasie, co kłykieć) oraz stłuczenie niemalże reszty: torebki stawu kolanowego, rzepka... itd.

W szpitalu byłam po wypadku 12 dni, bez wstawania z łóżka, bez ruchu ŻADNEGO. Najpierw założyli mi gisp (nikt nie wiedział, co dokładnie mi jest - sądzili, że mam 2 złamania tylko), a następnie go rozcięli. Dopiero, kiedy sama zaproponowałam rezonans, lekarze zobaczyli, co mi jest tak naprawdę. Od wypadku po 9 dniach dopiero miałam 1 operację.

1 operację miałam 4 listopada (Na poczatku mialam 30 stopni zgiecia kolana - potem dzięki rehabilitacji 75, ale przy każdym następnym stopniu ból był nie do zniesienia, jakby kolano zaraz miało trzasnąć. A do 2 operacji musiałam mieć 120 stopni. Miałam na to ok. 2 miesiące. po 3 miesiącach chodziłam już bez kul, z obciążeniem nogi. Zginałam kolano do 120 stopni.)
Rekonstrukcję WKP/ ACL miałam 10 stycznia, czyli minęło 18 dni do dzisiaj. (Przeszczep ze ścięgna, z uda. W czasie operacji chirurg po znieczuleniu zgiął mi kolano do końca (pod sam brzuch) i "nastawił" wszystkie zrosty. Jednak teraz, po 2 tyg., wróciły. Zrosty są, bo kolano było zablokowane. I zrosty puściły, kiedy zginali mi kolano na siłę. Zgięcie aktualne ok. 100 stopni.

Od 4 miesięcy chodzę na rehabilitację. Po 3h codziennie lub co dwa dni. Mam pełen pakiet ćwiczeń mobilizujących mięśnie, rozciągających ścięgno, z lekkim obciążeniem kolana, nauka chodzenia o jednej i dwóch kulach, zginanie kolana na szynie elektrycznej (udało sie tylko do 100 stopni). zabiegi: krioterapia, laser, krio-kaf (chłodzenie nogi), elektrostymulacja, wcierka (wcieranie żelu Reparil), masaż izometryczny.

Moi rehabilitanci są zdania, że zrosty trzeba zlikwidować przez zginanie kolana na siłę, w pozycji leżącej na brzuchu. Dzisiaj właśnie rehabilitantka zginała mi kolano, bez żadnego środka przeciwbólowego. Pękły 4 zrosty. Ból porównywalny był do tego, który odczuwałam tuż po wypadku, kiedy nastawiali mi złamanie. Rehabilitantka uważa, że kolano trzeba będzie zginać w ten sposób przez miesiąc. Inaczej zrosty stwardnieją i zamienią się na stałe w coś, w rodzaju kości i trzeba będzie wtedy wstawiać protezę kolana. Nie wiem, czy jestem w stanie odczuwać tak silny ból przez tyle czasu. Zwłaszcza, że od 4 miesięcy wszystko mi sprawia ból przy innych czynnościach.

Mój chirurg natomiast proponuje wykonać 10-minutowy zabieg przy znieczuleniu, nastawiający wszystkie zrosty do końca. Rehabilinaci natomiast sądzą, że wtedy kolano się "cofnie" do poprzedniego stanu i trzeba będzie zginać je od nowa, a zrosty znowu się utworzą. A poza tym taki zabieg jest szkodliwy dla kolana.

Która wersja jest lepsza?

Jakie miejscu lub jakich innych rehabilitantów moglibyście mi polecić?

Bardzo proszę o pomoc. Piszę już na 10-tym forum i nikt nie jest w stanie mi pomóc.

Liza



Temat: Da się jeździć bez łąkotki ?
Gość portalu: Slav4 napisał(a):

> Pytam w imieniu żony - wczoraj przeszła meniscektomię (wycięcie łąkotki);
> jutro wychodzi i zaczyna rehabilitację....
> Do wiosny sporo czasu żeby odbudować mięśnie, ale pytanie - jak tego rodzaju
> wysiłek wpływa na "niekompletny" staw kolanowy ?
> A tak w ogóle to wczoraj jak jej otwarli kolano, pierwszą reakcją zespołu
> było: "o k.... patrzcie co tu jest". Łąkotka urwana i przesunięta do wnętrza
> stawu, zerwane ACL (więzadło krzyżowe) i ubytki w chrząstce stawowej.
> Masakra. To jest wszystko uraz z siatkówki sprzed 11 lat (ACL i łąkotka na
> 100% zastarzałe). I z takim kolanem dziewczyna grała w siatkówkę oraz tylko w
> tym roku przejechała 3700 km. Niełatwe 3700. Mnie się w głowie nie mieści;
> chirurg nie wierzy. Robocop ?
> Lekarze proponują jeszcze drugą operację - rekonstrukcję ACL ale na razie
> jedno się musi zagoić.
> Ale pytanie jak na wstępie - znacie jakichś kolarzy bez łąkotek ? Rozumiem że
> planowane SPD trzeba sobie odpuścić, prawda ? A może "ubijaki" zamiast SPD-
> ów ?

Nie znam kolarzy, ktorzy jezdzili latami z niestabilnym kolanam(zerwane ACL i
brak lakotki).
Znam natomiast kolarzy po rekonstrukcji ACL (b.dobre rezultaty)oraz nieaktywne
osoby po rekonstrukcji ACL(totalna katastrofa wynikajaca z lenistwa chorego w
okresie rehabilitacji).

Jaki bedzie wplyw jazdy na rowerze bez lakotki przysrodkowej(zostaje ona z
reguly uszkodzona przy zerwaniu ACL) po rekonstrukcji ACL na stan stawu
kolanowego po 20 czy 30latach?
Na to pytanie nie mozna dokladnie odpowiedziec bo badan obejmujacych tak
dlugi okres czasu chyba nikt nie prowadzil.
W wiekszosci przypadkow brak lakotki przyczyni sie do artretyzmu kolana
niezaleznie od tego czy jest sie fizycznie aktywnym czy nie.
W literaturze mozna spotkac przypadki osob jezdzacych na rowerze bez lakotki
35lat(dluzsze rowerowanie uniemozliwil artretyzm).

Sytuacje poprawilby przeszep lakotki(na ile lat ? 5-10?).
SPD czy ubijaki moga zwiekszyc ryzyko poglebienia destabilizacji kolana przy
braku doswiadczenia w ustawieniu blokow(ewentualne kliny pod blokiem ) czy
wysokosci siodelka ,jego pozycji przod/tyl oraz aktualnej oceny stanu
kontuzjowanej konczyny.
Z zatrzaskowych pedalow jedynie Speedplay Zero moznaby brac pod uwage.
Prawdopodobnie po kilkunastu latach jazdy na rowerze z tak zdestabilizowanym
kolanem zmienil sie kat miedzy koscia udowa a piszczelowa przez co noga stala
sie krotsza(sprawdzic to mozna dokladnie po zrobieniu RTG calej postaci w
pozycji stojacej na specjalnejkliszy z podzialka).Zdjecie to pokaze tez czy
ustawienie miednicy jest prawidlowe.
Przy krotszej konczynie zalecana jest natomiast wkladka ortopedyczna.
Nie dziwie sie,ze ortopeda nie wiedzial co konkretnie odpowiedziec, bo jest to
b.trudny temat nawet dla ortopedy uprawiajacego kolarstwo.

Mozna zadac pytanie specjaliscie w tej dziedzinie korzystajac z adr. email
jakie sa podawane
w publikacjach naukowych np:
Dr. Mario Lamontagne , PhD
www.biomech.uottawa.ca/english/researchers/Mario_Lamontagne.html

Pomocna moze byc literatura w j.ang
Journal of Rehabilitation Research and Development
Journal of Clinical Biomechanics
Biomechanics
Biomechanics and Sports Rehabilitation
American Society of Biomechanics
International Society of Biomechanics
Journal Knee Surgery Sports Traumatology Arthroscopy

oraz polskim:
zatoka.icm.edu.pl/acclin/
Sprawdza sie powiedzenie M.Pantaniego -"Najgorszy kolarz to wielki sportowiec"
(3700 km przy tak zdestabilizowanym kolanem to wielki wyczyn).
Na szczescie kontuzjowani kolarze wychodza z kontuzji kilkakrotnie szybciej niz
nieaktywne osoby dzieki ich determinacji oraz dobrej bazie miesniowej.
Zycze szybkiego powrotu do pelnej sprawnosci.

Spector




Temat: objawy choroby podczas leczenia (herxy)
Witam!
Od października 2006 r. jestem na antybiotykach a od listopada przyjmuję
tetracyklinę w dawce 1500 dobowo.
Na początku leczenia nie miałam silniejszych bólów jedynie co to ciągle
pojawiały się "igiełki" najczęściej w okolicy nerek, kręgosłupa lędźwiowego.
Na początku leczenia miałam zapalenie pęcherza.Nie wiem czy to ma związek z
boreliozą.
Po ustąpieniu bólu badanie moczu nic nie wykazało.
W grudniu byłam strasznie przeziębiona.Zaczęło się od bardzo silnego bólu
gardła a później niesamowity katar, kaszel.
Jako,że pracuję wzięłam dwa dni urlopu czwartek, piątek i leczyłam się
wyciągiem bezwonnym z czosnku (woda, czosnek, sok z cytryn.)Przeziębienie
ustępowało,ale w niedzielę dostałam tak silnego bólu w plecach pomiędzy pasem a
łopatką z prawej strony, iż myślałam, że umieram. Jestem po operacji pęcherzyka
żółciowego z powodu złogów (17 lat) przed operacją przez wiele lat miałam ataki
bólowe, ale teraz ból był jeszcze silniejszy.Każdy ruch powodował straszne
kłucie i narastający ból.W poniedziałek lekarka stwierdziła,że ból nie pochodzi
od nerki.Przepisała mi zastrzyki przeciwbólowe, przeciwzapalne, wit.B6 w
zastrzykach.Po zastrzykach było trochę lepiej. Jeżeli chodzi o stawy kolanowe,
stopy, biodra, ręce, dłonie to bolą cały czas.Teraz stawy kolanowe bolą do tego
stopnia a szczególnie prawe kolano, że każdy w nocy ruch nogą powoduje taki
ból,ze mnie ból budzi a w ciągu dnia mam kłopoty z chodzeniem szczególnie po
schodach.Na początku stycznia pojechałam z córką na zakupy i jak wysiadłam z
samochodu idąc najpierw mi strasznie dech zatykało, oddech miałam przyspieszony
i strasznie się męczyłam w pewnym momencie nie mogłam powietrza
złapać.Zatrzymałam się a po chwili mi przeszło.Córka mówiła,że byłam strasznie
blada.Przyspieszony oddech mam od początku choroby.Ciśnienie też mi
szaleje.Często ostatnio mam jedno za wysokie a drugie za niskie
np.150/50,160/70.Od wczoraj mam ból od szyi z lewej strony przez ramię do
łopatki.Ból utrudnia mi ruch tak ręką jak i głową.Dzisiaj boli mnie
wszystko.Pracuję zawodowo cały czas, ale nie wiem jak długo wytrzymam.Po
przyjściu do domu z pracy coś ugotuję i praktycznie zmęczenie jest tak silne,ze
nie mam sił nic więcej robić.Dzisiaj mam straszne problemy z poruszaniem się
nie wiem jak jutro zmobilizuję się żeby wstać i jechać do pracy.W pracy ciężko
mi wstać o własnych siłach od biurka a ten ból jaki mam od wczoraj powoduje,że
czy na siedząco czy w wstając każdy ruch sprawia mi większy ból.Chwilami wpadam
w depresję i mam wrażenie,że z tego nie wyjdę.Nie mam siły w ostatnich dniach
żeby się zmobilizować i po pracy pójść do lekarza.
Arturze czy to są herxy?Jeżeli tak to jak długo będę jeszcze tak cierpiała?
Jestem wytrzymała na ból, ale są momenty,że nie wytrzymuję i mam dość takiego
życia.Boję się najbardziej kalectwa i w jakimś stopniu zależności od innych
osób.
Pozdrawiam.

elunia555



Temat: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS
Droga Kasiu, ja cierpię na RZS juz od dziewiętnastu lat więc wiem doskonale co
to za choroba. Na mnie Matotrexat też działał odwrotnie jak powinien i po
sześciu tygodniach jego brania wylądowałem w szpitalu z ciężką infekcją lewego
stawu skokowego, bo miałem takiego "mądrego" lekarza, że podczas kuracji
Metotrexatem gdy wyraźnie nasilały się u mnie bóle stawów on aplikował mi
blokady sterydowe które jak wiadomo związane są z ryzykiem wystąpienia
infekcji, a Metotrexat jest lekiem immunosupresyjnym czyli obniżającym
odporność organizmu na infekcje. Co ciekawe ten lekarz miał już wówczas tytuł
profesora nauk medycznych. Od tamtej pory trzymam się z dala od wszelkich
konowałów żeby mnie nie wykończyli swoim "leczeniem". Znalazłem sobie tylko
jednego takiego lekarza który jest też głupi jak stół ale przynajmniej o tym
wie i przepisuje mi wszystko o co go poprosze, a ja sam sobie dobieram leki na
podstawie książek o chorobach reumatycznych dla studentów medycyny. Od czasu do
czasu robię też sobie badania okresowe, żeby wiedzieć czy coś się nie czai w
nerkach lub wątrobie.
Mam tak samo jak Ty kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego obuwia gdyż ponad to
że mam zdeformowane stopy to jeszcze jestem dość wysoki i noszę bardzo duży
rozmiar butów.
Na synowektomię stawów kolanowych namawiano mnie już siedemnaście lat temu ale
się nie zgodziłem i wcale nie żałuję tej decyzji, bo opuchlizna tych stawów
sama się znacznie cofnęła i nie dokuczają mi one tak bardzo, natomiast jedna z
pacjentek którą poznałem wtedy w szpitalu zgodziła się na synowektomię po
której miała poprawę przez kilka miesięcy, a potem maziówka zaczęła sie u niej
rozrastac w takim tępie że trzeba było powtarzać synowektomię dwa razy do roku.
W końcu tymi operacjami i przewlekłym stanem zapalnym tak jej kolana zostały
wyniszczone, że trzeba jej było wstawić ich protezy silikonowe. Ja nie mam
jeszcze żadnych sztucznych stawów i bardzo się z tego cieszę.
Też biorę Sulfasalazyne która od wielu lat utrzymuje mnie we względnej remisji
oraz niesterydowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne aby jako tako móc
funkcjonować. Na szczęście choroba nie zajęła mi tak bardzo dużych stawów i
dzięki temu mogę jeszcze samodzielnie chodzić oraz wykonywać przy sobie
codzienne czynności. Najbardziej mam zajęte stawy dłoni, a więc palce i
nadgarstki ale jak widać z klawiaturą komputera jeszcze sobie całkiem nieżle
radzę. Dokuczają mi też stawy stóp i skokowe a także trochę Lokcie i barki,
natomiast jak dotąd nie odczuwam żadnych dolegliwości w stawach biodrowych z
czego bardzo się cieszę. Gdy byłem na Metotrexacie przez te sześć tygodni
piętnaście lat temu to odczuwałem kuż ból nawet w tych stawach biodrowych, a w
innych jak kolana, lokcie, barki, nadgarstki i stawy skokowe bolały mnie tak
bardzo, że już nie mogłem wstać z łóżka o własnych siłach.
Mam nadzieję że z Tobą nie było i nie będzie aż tak źle i nie życzę Ci tego co
ja musiałem przejść.
Pytasz czy leki które bierzesz nie wykluczają przyszłej ciąży. Z moich własnych
doświadczen oraz z tego co dowiedziałem się ze wspomnianych wcześniej książek,
to Sulfasalazyna jest bardzo łagodnym lekiem rzadko wywołującym jakieś skutki
uboczne. Ja ją biorę praktycznie przez osiemnaście lat i na nic mi ona nie
szkodzi. Jeśli zaś chodzi o niesterydowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne,
to trzeba uważać na nerki, gdyż po długotrwałym stosowaniu tych leków może
wystąpić upośledzenie ich funkcji, przejawiające się podwyższonym poziomem
kreatyniny we krwi. Ciąża dodatkowo obciąża nerki więc tutaj trzeba być czujną
i sprawdzić sobie nerki przed podjęciem decyzji o ciąży. Poza tym powinnaś
wziąć pod uwagę to, że w czasie ciąży przypuszczalnie nie będziesz mogła
przyjmować większości leków co w połączeniu ze zrozumiałym wzrostem masy ciała
wywoła dodatkowe obciążenie Twoich stawów głównie nóg i zaostrzy się przez to
stan zapalny. Czy będziesz potrafiła temu sprostać? Musisz się nad tym bardzo
głęboko zastanowić.
Ja nie mam zbyt dobrych doświadczeń z lekarzami ale może Ty masz więcej
szczęścia do nich i być może w podjęciu tej decyzji o ciąży pomógł by Ci jakiś
lekarz lub może lepiej lekarka.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci dużo zdrowia oraz wspaniałego dziecka.



Temat: Potrzebuję pomocy ubraniowej (rozm. 42) dla siebie
Potrzebuję pomocy ubraniowej (rozm. 42) dla siebie
Hej,
na tym forum jestem pierwszy raz ale kto uczestniczyl w forum dawnym
oddam/przyjmę ten wie, ze jestem znana moderatorkom od 2,5 roku gdyz jestem
organizatorka i koordynatorką pomocy dla rodziny wielodzietnej z Pruszkowa, z
6 dzieci. Wystarczy tam na forum wbic moj nick a wyrzuci wielkie mnostwo
moich wypowiedzi i wątkow. Osobiscie zna mnie arwena_11.

Tym razem, pierwszy raz bede prosic o pomoc dla siebie. Ja jestem
niepelnosprawna od 4 lat, zachorowalam na stawy na sam koniec studiow
podyplomowych. Mialam juz 3 operacje, w tym ostatnią w paźzierniku bardzo
powazną (przeszczep okostnej i kontrolowane zlamanie kosci piszczelowej aby
ją złozyc inaczej śrubami). Mam chorą takze druga noge ktora wymaga operacji
ale jeszcze pierwsza noga jest za slaba. Niestety poniewaz 1,5 mca po
ukonczeniu ksztalcenia sie mialam pierwsza operacje - nie znalazlam do tej
pory stalej pracy. Dorabiam czasami, dorywczo, wykonujac korekty tekstow gdyz
to moj zawod. Mozna go wykonywac w domu ale niestety trzeba wczesniej miec
jakies doswiadczenie zawodowe, staz w wydawnictwie itd a ja nie mialam szans
gdyz od 4 lat poruszam sie o kulach. Moje szukanie pracy do wykonywania w
domu to dluuuuga historia, jestem pod opieka doradcy zawodowego. Nie moge
stac dluzej niz 5 min, nie moge przejsc wiecej niz 500 m, nie moge kucac,
klękac, szybko chodzic, siedziec na krzesle dluzej - obecnie 3/4 dnia musze
lezec z nogami wyciagnietymi. Jestem na calkowitym utrzymaniu rodzicow, nie
przysluguje mi zadne swiadczenie socjalne gdyz nie pracowalam, przegralam
walke o rente w sądzie (mam przyznaną niepelnosprawnosc częściowa ale bez
prawa do pobierania renty!). Nie mam prawa do zasilku scojalnego gdyz
mieszkam z rodzicami, mama jest na rencie ale tata pracuje i jego dochody
przekraczaja minimum socjalne od jakiego zasilek przysluguje.Moi rodzice
zaciagneli ogromna pozyczke na moje leczenie, gdyz musialam miec operacje w
prywatnej klinice, po tym jak dwie panstwowe, deliktanie mowiac sie nie udaly.

Poniewaz pędze zycie bardzo stabilne, przytylam. I krotko mowiac nie mam za
co kupic sobie ubran. Kiedys nosilam rozmiar 38 i 40, wszystkie ciuchy
porządne jakie mi zostaly oddalam innym. Mam cala szafę starych bluzek i
sweterkow 5- i 6-letnich. Posiadam dwie pary dobyrch spodni, dzinsy i
sztruksy. Nie mam niczego w czym moglabym isc do pracy, na rozmowe, wyjsc
skromnie ale porządnie ubrana. Chodze caly czas w tym samym i myslalam ze uda
mi sie gdzies na wiosne cos sobie kupic ale okazalo sie wlasnie ze rodzice
musza wylozyc kolejne 500 zl na moje zastrzyki do stawu kolanowego. Nie ma
mowy zebym cos mogla kupic.

Moze ktos, kto takze przytył miałby do oddania:
- spodnie w miare eleganckie rozm 42 a konkretnie w pasie musza miec 88 cm a
w biodrach 96 cm, wzrost mam 168 cm
- niepotrzebny garnitur (moge tez odkupic za np. 50-70 zl ale nie wiecej)
rozm 42
- dzinsy niepotrzebne ale dobre w wymiarach podanych
- bluzki lub sweterki bez welny na ktora mam uczulenie, nie mam duzego
biustu, rozm 42

Ja wiem ze to dziwnie brzmi: prosze o garnitur w dobrym stanie ale chodzi o
to ze ja mam szafe spranych i zniszczonych bluzek, mam w czym chodzic po domu
i ogrodzie. Gorzej jak jade do lekarza w spodniach rozpietych na ostatni
guzik i zalozonych na gumke recepturke i sie glowie w gabinecie zeby tak sie
rozebrac aby nie bylo widac. A ja niestety tak wlasnie chodze. Nigdy nie
prosilam o nic dla siebie ale sytuacja mnie przerosla.

Moge sie odwdzieczyc materialami do pracy dydaktycznej z dziecmi w wieku od 6
do 9 lat, plytami z filammi dla dzieci z gazet, mam sporo.

Kasia




Temat: Czy jazda na rowerze zimą jest zdrowa?
robertrobert1 napisał:

> Cz esto słysze opinię, że można jeżdzić na rowerze
(ciach)

Troche moich doswiadczen.
Mozna i da sie jezdzic zima na rowerze.
Przez 3 lata intensywnego, calorocznego rowerowania nie mialem choroby
powazniejszej, niz male przeziebienie. Co do bolu stawow, to w moim przypadku
nie jest rozowo, ale gdybym nie jezdzil rowerem, a np biegal, dawno juz
siedzial bym na wozku inwalidzkim.
Ubior na rower zima: Cieple rekawice (najlepiej 2 pary), cos cieplego na stopy
(2 pary skarpet, ocieplacze na buty, "membrana" z gazety :) ) Czapka najlepiej
odprowadzajaca pot (polarowa). Na siebie oddychajaca i odprowadzajaca pot
bielizna. (ja mam akurat firmy Morgan Miles, niestety troche droga, ale
przepocic mi sie jej nie udalo.) Na nia kolarska koszulka (rudy project -100%
syntetyka), odprowadzajaca pot i polarowa kurtka. Nieukrywam, ze rowerowa, z
przedluzanym tylem, by chronic tylek a zwlaszcza nerki, siagaczami w rekawach,
stojacym, z powodzeniem zastepujacy szalik, kolnierzem. Przy wiekszych mrozach
zakladalem jeszcze polarowa bluze z kolnierzem. Ma nogi, wspomniane kalesony,
welniane ochraniacze na kolana (spadek po prababci, wlasciwie czesci jej
rajstop) i zaleznie od pogody, rowerowa lycra, lub dresowe (makrokesz), albo
ortalnionowe (Alpinus) spodnie.
Generalnie to tuz po wyjsciu, powinno byc troche za zimno i dopiero pod
wplywem jazdy rozgrzewalem sie, do optymalnej temperatury. Niestety dluzsze
stanie na mrozie, w takim ubraniu jest nie wskazane. W przypadku przegrzewania
sie, rozpinalem troche kurtke. Sposobem na rozgrzanie marznacych palcow rak i
nog, jest kilka chwil intensywnego zginania ich. Pobudza to krazenie krwi w
nich, a ta oprocz tlenu dostarcza cieplo.
Co do mozliwosci upadkow, to trzeba byc stale przygotowanym na mozliwosc
wpaniecia w poslizg i jak ja to mowie, nie wolno dla kierownycy rozkazywac, a
trzeba z nia "dyskutowac". Slowem wszelkie manewry plynnie i bez testowania jak
duza przyczepnosc ma przednia opona. Na _czystym_ lodzie w gre wchodzi tylko
delikatna jazda na wprost. Lod chropowaty daje przyczepnosc prawie jak asfalt.
Dla niewiedzacych dodam, ze opona rowerowa ma na sniegu o niebo lepsza
przyczepnosc, niz buty. Generalnie jezdzenie zima bardzo poprawia technike
jazdy. Po aktywnie spedzonej zimie, mokry, wiec sliski asfalt, ani przejazd po
glebokim piachu nie bedzie juz problemem.
Cos o wdychaniu spalin i obciazaniu kolan.
Nie pamietam, kto robil te badania (czytaj nie wiem jak jest ich
wiarygodnosc), ale wyszlo z nich, ze co prawda rowerzysta wdycha duzo spalin,
ale rownoczesnie szybko je wydala i w efakcie stezenie toksyn we krwi ma
nizsze, niz kierowca stojacego w korku samochodu. Obciazanie kolan. Dopoki
mowimy o jezdzie rekreacyjnej, dewastacje kolan mozna wlozyc miedzy bajki.
Pdalowanie: nacisk na staw kolanowy rzedu kilku, kilkunastu kg. Marsz: nacisk
rowny ciezarowi ciala. Taka ciekawostka, znajomy zawodowy kolarz, po operacji
kolana, mial przez pewnien czas zakaz chodzenia, ale delikatnie na rowerze mogl
jezdzic. Wprawdzie lekarz mial na mysli rowerek stacjonarny, a nie normalny,
wiec znajomemu troche dostalo po uszach :)
Dojezdzanie do pracy. Hmm. Wygodny rower, praktyczne sciezki rowerowe i odp
ubranie i wcale nie trzeba do pracy przyjechac spoconym i smierdzacym. Za to
napewno nie bedzie sie sennym i zestresowanym. No chyba ze jedzie sie po
polskich ulicach, ale to juz OT :). Heh, teraz widok czlowieka na rowerze w
zimie juz raczej spowszednial, ale jak zaczynalem 9 lat temu, patrzyli na mnie
jak na kosmite :)
Ps Swoje pseudo dostalem wlasnie po tym, jak zaczalem zima dojezdzac do szkoly.
Pozdrawiam.
Duzo zdrowia i radosci w nowym roku.




Temat: ranking AM
i ja także mam to samo zdanie co różowy pysiek. Aż mnie mierziło jak słyszałam
wypowiedzi, że "praktyki pielęgniarskie to fee, ja po nikim nie będę sprzątać
gówien..." itp a tu praktyka to nie tylko "czyste" i sterylne robienie
zastrzyków czy pobranie krwi ale także zmiana pampersów, wycieranie wymiocin,
robienie lewatyw, chodzenie z pacjentami do ubikacji, noszenie basenów itp. Ja
jeszcze asystowałam przy kolonoskopii z usunięciem polipa i wcale przyjemnie
pachnąco nie było, ale ważne jest, by pacjentowi pomóc, pomóc mu nawet
przezwyciężyć wstyd, by potrafił powiedzieć, że potrzebuje pomocy, gdy chce iść
do ubikacji, że ktoś musi mu pomóc zdjąć pidżamę a potem podetrzeć i ubrać

spleen
"Wogole jakosm zauwazylem kobiety mniej pala sie do chirurgi
czesciej wybieraja neurologie, pediatrie, okulistyke i wcale sie nie
dziwie bo z tego co slyszalem chirurgia to wielkie poswiecenie i
niejednokrotnie ludzie rezygnuja z rodziny aby byc chirurgami eh ta
slynna samotnosc chirurgow.
He kobieta chirurg widok bardzo rzadki aczkolwiek bardzo podziwiam
osoby plci zenskiej ktore zdecydowaly sie na te specjalizacje."

tak po pierwsze - w chirurgii kobiety nie są zbyt mile widziane. Jest to jedna z
tych dziedzin medycyny, która była kiedyś rzemiosłem i nie uznawano jej za
medycynę, w której trwa stereotyp, że to męski fach. Niestety... Ja tam nie
czuję mdłości na widok krwi, przypatrywałam się kilku operacjom i jedyne, co mi
się nie podobało to to, że jest to praca stojąca. I to nie od Ciebie zależy, czy
tę specjalizację będziesz mógł robić, bo wystarczy, że będziesz mieć jakieś
zwyrodnienia w stawie kolanowym i już nie masz chociażby predyspozycji
zdrowotnych do tego

No i do wcześniejszych wypowiedzi - są osoby na mojej AM, powyżej 270, czy 280
pkt, które wcale jakoś szczególnie wybitne nie były, nauczyły się rozwiązywać
maturalne arkusze bez uczenia się z książek no i teraz jakoś im na I roku lekko
nie było, a studiowały te osoby tylko na tym kierunku ( czyli bez innych
dodatkowych zajęć)I ja jestem także tym przypadkiem - wybitna niby w LO, maturę
napisałam przeciętnie, na AM dostałam się także na przeciętnym miejscu na liście
a po I roku zdawałam wszystko w przedterminach i na 5 i nagle znalazłam się w
czołówce. Więc spleen, można dostać olśnienia :PP albo raczej zaćmienia na durnej NM

Co do rankingów - wiem jedno - Wrocław to najlepsze studenckie miasto, a
wybrałam je dlatego, że tu miałam najbliżej, nie interesowała mnie kadra,
biblioteka czy inne wyposażenia. Wiem, o czym się przekonałam na I roku, że
atmosfera pomiędzy nami jest fajna, wyścigu szczurów póki co nie ma, jedynie
patrzy się na to, kiedy urządzić imprezę i jak tu się pointegrować, bo jak
studiuje się tylko na leku na I roku to tego czasu jest naprawdę sporo,
asystenci też nas nie gnoili, poza tym razem z nami studiują obcokrajowcy w j.
polskim i naprawdę jest wesoło :)

a jeśli chodzi o Aurea Scapula - wygrywa Kraków, bo zdają na znanych sobie
preparatach no i Ci, którzy uczyli się ładnie z Bochenka, Wrocław nie ma
zwyczaju uczyć się z Bochenka tylko z naszych skryptów - streszczenie Marciniaka
( podręcznik o niebo lepszy jak w/w wg mnie)więc na łopatce wypada średnio ( w
tym roku 13-ste miejsce miała koleżanka) A Poznań i Zabrze mogłyby wysyłać
swoich studentów z II roku, gdy już skończą anatomię przecież

a rankingi mam gdzieś, co one badają ? jak zmierzyć np samopoczucie studentów na
studiach? stosunek kadry do studentów? tego rankingi nie badają...



Temat: Korekcja chirurgiczna przykurczy u dzieci z DMD
Korekcja chirurgiczna przykurczy u dzieci z DMD
Zabiegi operacyjne wydłużania ścięgien u chłopców chorych na DMD wykonywane
są w Szpitalu Dziecięcym ul. Niekłańska Warszawa.
Konsultacje lekarskie dr Jacek Kucharski (22)617-60-51/59 w. 374 lub 364.

W 2002 roku odbyło się seminarium zorganizowane przez TZCHM "Postępowanie
ortopedyczne i rehabilitacyjne u dzieci z dystrofią mięśniową Duchenne'a"
Seminarium było częścią dużego projektu "Postępowanie ortopedyczne i
rehabilitacyjne u dzieci z dystrofią mięśniową Duchenne'a", którego celem
była wymiana doświadczeń polsko-niemieckich poprzez przeprowadzenie operacji
początkowego ograniczenia zakresu ruchu w kończynach dolnych - zabiegów
wydłużania ścięgien, przedłużających okres sprawności fizycznej u dzieci z
dystrofią mięśniową Duchenne'a.
Więcej na ten temat: tinyurl.com/ob6da

W programie seminarium odbyły się wykłady m.in. dotyczące operacji:
Ortopädische Klinik mit Poliklinik der Fredrich - Alexander w Erlangen -
Nürnberg w Niemczech. Dyrektor prof. Raimund Forst.
"Informacje dla rodziców chłopców z dystrofią mięśni typu DUCHENNE o
operacyjnym leczeniu początkowego ograniczenia zakresu ruchu w obu
kończynach dolnych"

Szanowni Rodzice!
U waszego syna została stwierdzona dystrofia mięśni typu Duchenne.
Przeprowadzone badanie wykazało, że stawy biodrowe nie dają się w normalnym
wymiarze prostować i przywodzić. Mięśnie, które są osadzone z przodu na
miednicy jak i pasmo tkanki łącznej, które przebiega od miednicy poprzez
zewnętrzną stronę uda do kolana (pasmo biodrowo-piszczelowe), są skrócone.
Następnie stwierdzono, że normalne prostowanie w stawach kolanowych poprzez
skrócenie mięśni zginających kolana jak i prostowanie w stawach skokowych z
powodu skrócenia ścięgna piętowego są ograniczone lub nie możliwe.
Te ograniczenia zakresu ruchów prowadzą do tego, że grupy mięśni pracujące
przeciwstawnie podczas stania i chodzenia są częściowo przeciążone.
Szczególnie mięśnie prostujące wyżej wymienione stawy nie mogą wydajnie
pracować i prędzej ulegają zmęczeniu.
Badania naukowe wykazały, że przez tą nierównowagę mięśniową dochodzi do
przyspieszenia zmian chorobowych w obrębie mięśni.
# Powody do wczesnego operowania dolnych kończyn
Na podstawie wieloletniego doświadczenia i obszernych badań naukowych również
i my zalecamy już w bardzo wczesnym stadium przebiegu dystrofii typu Duchenne
przeprowadzenie operacyjnego leczenia występujących początkowych ograniczeń
zakresu ruchów w stawach kończyn dolnych.
Badanie siły mięśni rąk, tułowia i obu nóg wykazało, że zgodnie z
oczekiwaniem w tym wieku pojedyncze mięśnie są jeszcze na tyle silne, że po
przeprowadzonym zabiegu operacyjnym będą w stanie znowu umożliwić aktywne
ruchy w pełnym zakresie w stawach z częściowo ograniczonym zakresem ruchów. W
tym celu będzie umożliwiona po operacji szybka i wczesna mobilizacja. W
związku z tym trzeba jednoznacznie zaznaczyć, że ten zabieg operacyjny nie
wywrze na chore mięśnie żadnego działania prowadzącego do wyleczenia, jedynie
może wpłynąć korzystnie na prędkość przebiegu zmian chorobowych.
Ten wpływ wykazuje jednak indywidualne różnice, bo jak wiadomo, dystrofia
typu Duchenne może przebiegać szybciej lub wolniej.
Właściwym celem operacji jest osiągnięcie "normalnego" zakresu ruchów w
stawach jak i optymalnych warunków pracy mięśni i przez to przedłużenia
samodzielnego chodzenia i niezależności.
Problemy estetyczne (przykładowo: "lepsze" chodzenie, usunięcie lordozy albo
bezproblemowe wchodzenie po schodach) nie są celem tego zabiegu.[...]
www.idn.org.pl/tzchm/wydarzenia/operacyjne_leczenie.htm